niedziela, 21 października 2018.
Strona główna > Blogi > Ewa Kołodziejek > W Tropiach i w Tropiu

W Tropiach i w Tropiu

Wywietleń: 734

Do uniwersyteckiej poradni językowej przyszedł e-mail ze Starostwa Powiatowego w Strzyżowie, dotyczący tytułowej nazwy geograficznej: „Proszę o poradę, jak powinnam prawidłowo odmienić wieś Tropie (powiat strzyżowski) przez przypadki. Nazwa wsi została prawdopodobnie utworzona od imienia Tropa - osadnika lub właściciela wsi”. 

Pochodzenie nazwy własnej może mówić wiele o historii miejscowości, ale nie zawsze ma wpływ na jej odmianę przez przypadki. Nazwa Tropie ma bowiem różną gramatykę w zależności od tego, o której wsi mówimy. W „Słowniku nazw miejscowości i mieszkańców” wydanym w 2007 roku przez PWN hasło Tropie występuje dwa razy. Nazwa wsi Tropie znajdującej się w Rzeszowskiem ma w dopełniaczu postać Tropi, a w miejscowniku: w Tropiach, ale Tropie leżące w Nowosądeckiem ma w dopełniaczu formę Tropia, w miejscowniku zaś - w Tropiu.

Okazuje się więc, że ta sama nazwa może mieć różną postać gramatyczną. W Rzeszowskiem Tropie występują w liczbie mnogiej, o czym świadczy forma łączącego się z nazwą zaimka wskazującego: te Tropie, w tych Tropiach. W Nowosądeckiem natomiast Tropie ma formę w liczby pojedynczej i rodzaj nijaki: to Tropie, w tym Tropiu. 
 To nie jest jakaś wyjątkowa sytuacja, że nazwy mające taką samą postać występują raz w liczbie pojedynczej, raz w liczbie mnogiej. W przywoływanym słowniku podane są przykłady dwóch nazw zakończonych na –e: Kolonowskie i Końskie. Pierwsza nazwa ma rodzaj nijaki, dlatego przybiera formy liczby pojedynczej: Kolonowskie, Kolonowskiego, w Kolonowskiem. Druga nazwa – Końskie – występuje w liczbie mnogiej: Końskie, Końskich, w Końskich.

Nieco bliżej Szczecina także znajdziemy nazwy miejscowości mające podobną budowę, lecz różną gramatykę. Mam na myśli Banie i Osie. Pierwsza z nich ma postać liczby mnogiej: te Banie, w tych Baniach, druga zaś trwa w liczbie pojedynczej: to Osie, w tym Osiu. Celowo użyłam w odniesieniu do Osia słowa „trwa”, gdyż Banie na przestrzeni kilkudziesięciu lat zmieniły formę gramatyczną. W wydanym w 1984 roku „Słowniku etymologicznym miast i gmin PRL” Stanisława Rosponda nazwa Banie notowana jest w liczbie pojedynczej: to Banie, tego Bania, w tym Baniu. Dziś jednak nazwa Banie używana jest w liczbie mnogiej, o czym można się przekonać, przeglądając internetową stronę gminy.

Dla porządku tylko chcę przypomnieć (choć przecież czytelnicy „Językowej corridy” wiedzą to doskonale), że nazwy regionów: Zachodniopomorskie, Rzeszowskie, Nowosądeckie itp. mają formę liczby pojedynczej, odmieniają się jak przymiotniki (Zachodniopomorskiego), w narzędniku i miejscowniku mają końcówki –em: w Zachodniopomorskiem, a piszemy je od wielkiej litery. Natomiast przymiotniki pospolite utworzone od nazw geograficznych piszemy małą literą i odmieniamy „normalnie”: w województwie zachodniopomorskim.

Ewa Kołodziejek

Komentarze

Quistorp
Do "W. Sz. godnej czci "Przecinek"-a. Nie kartograficzne a literackie. Pisane w trzy osoby!
2018-04-25 09:43:50
Przecinek
@ Quistorp: Konkretnie, które? Zdania naukowców są podzielone w tej materii.
2018-04-24 19:51:23
Quistorp
Najważniejsze!
2018-04-24 18:25:03
Przecinek
Quistorp - Wielce Szanowny i Dostojny: Nieśmiało zapytam, które konkretnie dzieło E. Lubinusa Szanowny Pan ma na myśli?
2018-04-24 14:49:33
Quistorp
W całości zgadzam się z uwagami od W. Sz. Pana interlokutora "Przecinek". Schylam kark, jak to w wojsku nazywa się "Karczycho". Kapral wali z "liścia" po karku (1, 2, 3...razy)do czerwoności. To nie zmienia postawy Szwejka. Nadal nim zostaje, i przypala głupa/gamonia, ku uciesze kaprala. Jestem Szwejkiem. Nazwę "Slawonium Wandalorum et Casubioroum", napisałem dla "Szwejków", a nie dla wyedukowanych kaprali. Gdyby Kanonik z polska nazywany Mikołaj Kopernik miał się stosować, do poprawnych nauk profesorów swoich czasów, był by spalony na stosie! W moim tekście użyłem sformułowania W. Sz. Pani Profesor. W przeciwieństwie do sformułowania "przecinek"-a Tylko "Pani". A Czy ktoś jest wyświęcony, czy nie , to żaden argument, dla nadania powagi jego słów, czy dzieł pisanych. A do pytania "jak można deprecjonować dokonania największego onomasty tych terenów." nasuwa mi się zwykły seksizm "ona..ta" nazw tych terenów. Proszę mi nie zarzucać mojej ortografii i stylu. Gubię literki, albo wątek. Jak gaduła Melchior Wańkowicz, a jeśli czepiać się dla czepiania, to odgryzę ,się, że Zachodnia słowiańszczyzna sięgała , aż do terenów dzisiejszej Szwajcarii. Jeśli mi uciekło "po" zamiast "w" czasach Bismarkowskich , sens mojej wypowiedzi nadal podtrzymuję. Co do pierwszego pytania [ nie używaj liczby mnogiej. Jakimi zakładnikami księdza Kozierowskiego się staliśmy? Może ty, bo nie my]. Nadstawiam "karczycho". Daję uciąć sobie głowę, że W. Sz. i godny Czci "przecinek" nie czytał dzieła E. Lubinusa .
2018-04-22 10:13:05
Przecinek
Quistorp - ty się w ogóle nie wypowiadaj. Słyszałeś, że dzwonią, tylko nie wiesz w którym "kościole". I jak się wypowiadasz, to nie używaj liczby mnogiej. Jakimi zakładnikami księdza Kozierowskiego się staliśmy? Może ty, bo nie my. I ciekawe to zestawienie Bismarcka z ks. Kozierowskim. Bismarck urodził się w 1815, a zmarł w 1898, natomiast ksiądz Stanisław Kozierowski urodził się w 1874 (zmarł w 1949). Kiedy Bismarck umierał, Kozierowski przygotowywał się do święceń kapłańskich. Nazewnictwem miejscowości na terenach zamieszkanych przez zachodnich Słowian zajął się znacznie później.Atlas nazw geograficznych Słowiańszczyzny Zachodniej - zeszyt I (Słupsk, Kołobrzeg, Piła, Szczecin) wydano w 1934, zeszyt II B (Rugja) - w 1935, zeszyt II A (Strzałów, Utyń, Strzelce Nowe, Zwierzyn) - w 1937. Zatem było to dawno po epoce Bismarcka a bardzo wcześnie przed epoką Polski Ludowej, której przypisuje się polonizowanie na siłę nazw niemieckich na tzw. Ziemiach Odzyskanych. Prace ks. Kozierowskiego stały podstawą do nadawania polskich nazw miejscowościom do 1945 wchodzących w skład III Rzeszy, choć nie wszystkie propozycje Księdza nie zostały wykorzystane. Jak można tak deprecjonować dokonania największego onomasty tych terenów. Tylko ignorant zaprzeczy faktowi, że Zachodnia Słowiańszczyzna sięgała aż do Łaby. I takie jest zbójeckie prawo zwycięzców, że przejętym miejscowościom nadają swoje nazwy. Tak robili Niemcy i Francuzi w Alzacji i Lotaryngii, Duńczycy w Niemczech, Turcy na Bałkanach i Niemcy w Polsce po 1939. Obecnie nakładem Szczecińskiego Towarzystwa Kultury ukazał się "Słownik wszystkich nazw geograficznych Pomorza Zachodniego" pod redakcją prof. Tadeusza Białeckiego. Słownik ten stanowi przyczynek do popularyzacji dziedzictwa kulturowego Pomorza Zachodniego (w obecnym polskim znaczeniu tej nazwy). I jeszcze do Quistorpa: jak cytujesz łacińskie nazwy to pisz je poprawnie: nie "Slawonium Wandalorum et Casubioroum" tylko "Slavonium, Vandalorum et Cassubiorum". I nie ma takiego słowa "slawinizm" - jest SLAWIZM. "Chałę" to ty odwaliłeś pisząc taki komentarz pod felietonem Pani Profesor. Chwała ks. Kozierowskiemu, który w Szczecinie ma swoją ulicę.
2018-04-22 01:40:18
Quistorp
Nie wypowiadam się o nazwach miejscowości w Polsce , poza Księstwem Pomorskim historycznym. Staliśmy się zakładnikami szalonej, nadgorliwej, opętańczej mani ks. dr St.Dołęgi-Kozierowskiego, w odtwarzaniu i rekonstrukcji nazw na Połabiu, i na terenie historycznego Pomorza.Ks. Kozierowski opętanego manią ochrony zachodniej słowiańszczyzny w czasach restrykcyjnych rządów Bismarka, na siłę wymyślał nazwy. Nie miał zielonego pojęcia o etymologii nazw, tych ziem. [Slawonium Wandalorum et Casubiorum] Za nim trochę poszedł profesor Kostrzewsk z Poznania "zagorzały patriota" w czasach narodowego socjalizmu w III Rzeszy.Po wojnie powołana komisja zajmująca się rekonstrukcją nazw, mieszała ale z myślą polonizacji.Odwaliła zwykłą chałę.Polonizować slawinizmy, przemieszane z germanizmami, i innymi językami,to mieszanka powodująca bóle brzucha , a za tym galopkę do W.C. Księstwo Pomorskie było wieloetniczne z naleciałościami germanizacyjnymi w wyniku procesów historycznych. Dlatego W. Sz. Pani Profesor na Uniwersytecie Szczecińskim ma teraz co robić. Zamówień w tej materii, na takim pustkowiu nie brakuje. Tylko pozazdrościć Pani Profesor. Robota do samej Emerytury, i jeszcze jedno życie więcej.
2018-04-20 22:05:06

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu

Ewa Kołodziejek

Prof. dr hab. Ewa Kołodziejek jest wykładowcą na Uniwersytecie Szczecińskim,  członkiem prezydium Rady Języka Polskiego i autorką wielu książek o poprawnej polszczyźnie.  W „Kurierze Szczecińskim” od lat publikuje felietony z cyklu „Językowa corrida”

Ostatnie wpisy

Archiwum