poniedziałek, 22 kwietnia 2019.
Strona główna > Blogi > Janusz Ławrynowicz > Dewastatorzy krajobrazu

Dewastatorzy krajobrazu

Wywietleń: 941

Nie tak dawno media prorządowe nagłośniły budowę gigantycznego pałacu nad jeziorem w chronionej Puszczy Noteckiej. W obliczu nadciągających wyborów samorządowych wszyscy zamieszani w sprawą urzędnicy „od środowiska” powinni wylecieć na cztery wiatry. Ale…

Sytuacja przypomina poniekąd sprawę szczecińskiego hotelu Piast. Biznesmen, który kupił budynek, od początku budził nieufność, ale jakoś przekonał miasto, a nawet wojewódzkiego konserwatora zabytków, który wbrew potocznej logice nadał status zabytku elewacji obiektu, wyłączając spod ochrony jego konstrukcję i sylwetkę.

Zajrzyjmy na przeciwległy kraniec mapy, do Zakopanego. Drewniana, urzekająco piękna willa przy ul. Witkiewicza 19b, przed laty wpisana na listę zabytków – ma zostać rozebrana, by tamtejszy architekt (Krzysztof Gądek) mógł postawić murowany blok. I tu zgodę wydał konserwator zabytków. Jak widać, trzymający sztamę z konserwatorem przyrody, gdyż parcelę porasta 30 wiekowych drzew.

Architekt uważa, że „willa to ruina o zapadniętych fundamentach, zagrzybionych ścianach i walącym się dachu”. Może celowo ktoś ją tak zapuścił. Obserwując Zakopane naszego tysiąclecia, można bez trudu wyobrazić sobie, jaki koszmar stanie w miejscu bajkowej willi z drewna, jeśli ktoś „z góry” nie skorzysta z uprawnień.

A teraz zajrzyjmy do stolicy kraju, tak duchowo bliskiej sercu Polaka.

Jan Śpiewak – kandydat na prezydenta Warszawy z ramienia stowarzyszenia „Miasto jest nasze” – wystosował do papieża Franciszka list protestujący przeciw wspieranej przez archidiecezję warszawską inwestycji, kaleczącej pejzaż Warszawy (projekt popiera rada dzielnicy).

Przedsięwzięcie dotyczy południowej części śródmieścia stolicy, miejsca szczególnego, które cudem uniknęło zniszczenia podczas wojny, zachowując oryginalną zabudowę i zieleń.

Zabytkową kilkupiętrową zabudowę, w tym starą plebanię i cmentarz, inwestor zamierza zlikwidować by postawić pięć wieżowców o wysokości od 170 do 235 metrów, w tym jeden o pretensjonalnej nazwie Roma Tower, stanowiący inwestycję Kościoła!

Projekt tak brutalnie ingerujący w krajobraz i tkankę historyczną Warszawy, mający niestety poparcie metropolity kard. K. Nycza, musi budzić niesmak wiernych Kościoła katolickiego. Zwłaszcza tych pamiętających niszczycielskie działania Niemców po upadku powstania. Lud Warszawy ukuł nawet na zaplanowany przez biznesmenów w sutannach „wrzód” szydercze imię „Nycz tauer”.

Na papieża Franciszka, zwolennika wielu ryzykownych nowości, nie ma co liczyć, zwłaszcza że już kilka lat temu Watykan poparł kontrowersyjny pomysł. Tymczasem idą wybory, pora, by przemówił lud.

Jan Śpiewak zachęca obu swych głównych rywali do prezydenckiego fotela: Jakiego i Trzaskowskiego do jasnego przedstawienia stanowiska w tej bulwersującej sprawie. Nie wątpię, że z nich obu właśnie ten, który będzie miał odwagę przeciwstawić się purpuratowi – weźmie Warszawę. Czy jednak któryś z partyjnych nominatów złamie tabu i zadrze z porozumieniem kruków? ©℗

Janusz ŁAWRYNOWICZ

Komentarze

Jakób
Jeszcze gorsi są dewastatorzy krajobrazu pozamiejskiego. Wystarczy przejechać się jakąkolwiek polską drogą. Na poboczach, bliżej i dalej od drogi, potrafi stać do pięciu bilbordów na 100 metrów. Kto się zgadza na takie dewastowanie krajobrazu? To tylko w Polsce jest możliwe. Jadąc drogą E6 z Malmo do Oslo (około 600 km) zobaczymy najwyżej kilka niedużych bilbordów i to tylko dotyczących bezpieczeństwa ruchu drogowego, np. związanych z akcją przypominania o zapinaniu pasów w samochodzie. Inną karygodną sprawą w Polsce jest obudowanie dróg szybkiego ruchu ekranami dźwiękochłonnymi. W przypadku terenów zabudowanych to jest uzasadnione, ale po co je postawiono na wysokości lasów i pól?
2018-08-07 14:53:41
TZ.
Nie rozumiem oburzenia na budowę "zamku" w Puszczy Noteckiej. Jeśli kogoś stać na taki luksus, niech sobie zbuduje i zamek. Argument o tym, że obszar budowy objęty jest Naturą 2000, to zwykła demagogia i ignorancja. Nie ma zakazu inwestowania na obszarach Natury 2000, trzeba tylko spełnić określone warunki. Gdyby na obszarach Natury 2000 nie można było nic budować, nie mógłby powstać nowy port w Świnoujściu, ani gazoport, bo zarówno cała Zatoka Pomorska jak i cała wyspa Wolin to obszary Natury 2000. Nie można by wybudować drogi ekspresowej S3 ze Szczecina, która na wielu odcinkach przebiega przez obszary chronione (to samo dotyczy budowanej obecnie S6). W samej Puszczy Noteckiej wyrąbano spore połacie lasu, lokując tam placówki PGNiG wydobywające gaz i ropę naftową. "Zamek" zajmuje dużo mniejszy obszar niż wyżej wymienione inwestycje i w dużo mniejszym stopniu narusza warunki naturalne. Za jakiś czas, po zakończeniu budowy przyroda dostosuje się do nowego otoczenia. Przez krytyków budowy "zamku" przemawia zwykła zawiść, i tyle.
2018-08-06 11:46:58

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu