piątek, 19 lipca 2019.
Strona główna > Blogi > Janusz Ławrynowicz > Mój kraj szczęśliwy…

Mój kraj szczęśliwy…

Wywietleń: 811

Szukając zupełnie innych słów i dźwięków, przypadkiem natknąłem się w internecie na takie oto łagodnie walcowane strofy:

„Ja to mam szczęście, że w tym momencie,

żyć mi przyszło w kraju nad Wisłą. Ja to mam szczęście…

Mój kraj szczęśliwy – piękny, prawdziwy. Ludzie uczynni, w sercu niewinni. Mój kraj szczęśliwy…”

Naiwne, infantylne, niedostrzegające morza nieszczęść, cierpienia wokół nas? A jednak w różnych chwilach życia dobrze jest dostrzec, na przekór prozie codzienności, jakiś promyk radości, nadziei, najlepiej w tym co bliskie – ojczyste – by wola życia nie zagasła.

Piosenkę autorstwa poety, kompozytora – Grzegorza Tomczaka śpiewała m.in. Maryla Rodowicz. Część melodeklamacyjna nie porywa. Za to refren – w klimacie zbliżającej się Wielkanocy – słowem i dźwiękiem porusza najczulszą strunę duszy.

„Mój kraj szczęśliwy, piękny, prawdziwy…” Czyż tak nie jest? Wystarczy chcieć to zobaczyć i poczuć. Zwłaszcza porównując ów kraj z resztą świata, a szczególnie z najbliższą nam Europą.

Oto Paryż, jedna z dumnych stolic świata, w której pastwą płomieni pada najsłynniejsza katedra Francji Notre Dame. W kraju, gdzie co roku bezcześci się, dewastuje lub podpala dziesiątki chrześcijańskich kościołów, to jakby ostatnia przestroga. Nieco bliżej szwedzkie Malmoe, w którym obawa przed przestępcami z importu sprawia, że życie zamiera o zmierzchu. Berlin, gdzie panuje ordnung, m.in. dzięki… muzułmańskim gangom. Stara, poczciwa Europa sprzed 30 lat zatrzymała się właśnie nad Wisłą, Odrą i Nysą.

Na jak długo – to zależy od nas. Od tego czy ulegniemy presji na przyjęcie mas imigrantów. I jeszcze bardziej od tego, czy otworzymy nasze szkoły i centra kultury na wiatr z Zachodu, niosący ideologię gender, propagandę dewiacji, aborcji i hedonizmu.

A gdy idzie o piosenkę Tomczaka, trafiającą prosto w serce, to takich melodii – rdzennie europejskich, jakby prosto spod strzechy, nie słychać dziś w mediach Zachodu, zdominowanych przez różnokolorowe motywy etno. Wszystko, byle nie z tradycji Europy.

Także w moim kraju rdzennie polska nuta zanika w piosenkach. Bywało nawet, że celebryckie gremia w mediach (ostatnio oklaskiwanych przez „nauczycieli”…) wykpiwały każdy odruch sympatii do kraju ojczystego. Na przykład, kilka lat temu, w jednej z „zagranicznych” stacji TV młody człowiek, który w konkursie zaskoczył słuchaczy prostą, patriotyczną piosenką, został przez jurorów zdyskwalifikowany… Takich rzeczy teraz się już nie śpiewa – przekonywał celebryta. Moda na to minęła.

Mam nadzieję, że jednak wraca. Wbrew „Wiosnom” i innym siewcom rozkładu. I nie tylko w Polsce. Pożar Notre Dame, jak żaden z dotychczasowych obudził zda się umarłą wiarę, zakorzeniony w niej patriotyzm. Świat po latach zobaczył, jak rdzenni mieszkańcy Paryża – nowego Babilonu – zbiorowo modlili się i śpiewali maryjne pieśni. Czy to może być cud Zmartwychwstania? Zawsze jest iskra nadziei.

Tym pokrzepiony, życzę wszystkim, dostrzegającym od czasu do czasu „nasz kraj szczęśliwy”, tradycyjnie Wesołych Świąt Wielkanocnych. ©℗

Janusz ŁAWRYNOWICZ

Komentarze

Quistorp
do [pytajnik]....W całej rozciągłości się zgadzam! Tu maestria kompozytorów, wykonawców czasami aranżerów sięga niebios. I im trzeba za popularność dziękować. Co do tekstu, stoję, przy swoim. Utwór w całości jest sztuką. Ilu słuchaczy i ilu widzów, tyle interpretacji w odbiorze. Żadne co autor miał na myśli.... Pamiętamy, jak potoczyła się historia z utworem "Boże coś Polskę , przez tak długie wieki..... itd" — Autorem pierwszej wersji hymnu Boże, coś Polskę jest Alojzy Feliński. Tekst powstał na zamówienie wielkiego księcia Konstantego i został napisany na cześć monarchy Królestwa Polskiego, a zarazem cara Rosji, Aleksandra I. Opublikowany został 20 lipca 1816 r. w „Gazecie Warszawskiej” pod tytułem Pieśń narodowa za pomyślność króla. Hymn wywołał polemikę: w lutym 1817 r. „Pamiętnik Warszawski czyli Dziennik Nauk i Umiejętności” opublikował wersję hymnu Antoniego Goreckiego pod znaczącym tytułem Hymn do Boga o zachowaniu wolności. Wykonywana podczas uroczystości kościelnych i patriotycznych pieśń zyskała sobie wielką popularność i ulegała licznym przekształceniom....bla, bla. bla...itd.
2019-04-24 09:04:56
Pytajnik
Jak to się stało, że obaj panowie - zarówno pan Redaktor jak i pan Quistorp - ludzie, moim zdaniem, inteligentni, nie dostrzegli prawdziwego przesłania omawianej pieśni? Może to trochę wina wersji przedstawionej przez Marylę Rodowicz, lekko przesłodzonej? Słyszałem ją w innych wykonaniach i to nie jest sielankowe opisanie naszego kraju. Słuchając wykonania w innej wersji poczułem ciarki na plecach, a uśmiech znikł z mojego oblicza. To nie jest radosny obraz naszej ojczyzny nad Wisłą, to jest gorzka i smutna ironia. Odczuwa się ją coraz bardziej w drugiej części utworu. Trawestując tytuł sztuki Pirandella można powiedzieć: Tak nie jest, jak się państwu zdaje.
2019-04-23 12:29:16
Quistorp
Ja to mam szczęście, że w tym momencie dwa razy odsłuchałem i dwa razy przeczytałem artykuł i tekst piosenki. [Było ciemno Więc niewiele co widziałem I pamiętam też niewiele Było ciemno Wiem, że z pochyloną głowa stałem, tak jak stoi się w kościele A wiec stałem, nie widziałem, było ciemno, lecz słyszałem wciąż Ten glos… „Podejdź bliżej”, więc podszedłem jak skruszony obywatel do przedstawiciela władzy „Podejdź bliżej”, Już wiedziałem, że ucieczka błyskawiczna tu niczemu nie zaradzi Wiec podszedłem, posłuchałem Było ciemno, lecz słyszałem wciąż Ten głos, ten głos, ten głos! To nie wróg był, bo głos cichy i subtelny, ale polski i nieskazitelny To nie wróg był, ten by zaraz, mnie zapytał czy mój światopogląd celny Wiec to nie był wróg na pewno, bo nad głowa, tuż nade mną, wciąż słyszałem ten głos,ten głos, ten głos… „Ty, to masz szczęście, że w tym momencie, żyć Ci przyszło, w kraju nad Wisłą… Ty, to masz szczęście… Twój kraj szczęśliwy, piękny, prawdziwy, Ludzie uczynni, w sercach niewinni… Twój kraj szczęśliwy…” Było ciemno, więc nie mogłem stwierdzić, komu pomyliły się epoki lub stulecia, Było ciemno, może to Mickiewicz jaki, bo tak zgrabnie romantyczna wiarę krzesał, Chyba niezorientowany, bo w tym kraju, tak kochanym, dawno nie był już widziany Było ciemno i SAM NIE WIEM JAK DO DOMU WPROST DOSZEDŁEM I DO SIEBIE Było ciemno, a ja czułem się jak w niebie, lecz dlaczego nie wiem, nie wiem Z pochylona głową stałem Wierzcie, ja nie zwariowałem, Lecz jak dziecko powtarzałem ten głos, ten głos, ten głos Ja to mam szczęście, że w tym momencie żyć mi przyszło, w kraju nad Wisłą… Ja, to mam szczęście… Mój kraj szczęśliwy, piękny, prawdziwy, Ludzie uczynni, w sercach niewinni… Mój kraj szczęśliwy Ja, to mam szczęście… że w tym momencie żyć mi przyszło w kraju nad Wisłą… [...] Może Norwid, bo coś plótł, że łza gdzieś znad planety spada i groby przecieka, Ale skąd by, skąd by wiedział, że na jego słowa ktoś tu jeszcze może czekać Teraz w modzie NIE NORWIDY, filozofów okryj BIDY. Więc czyj ten głos, ten głos, ten głos! Było ciemno i SAM NIE WIEM JAK DO DOMU WPROST DOSZEDŁEM I DO SIEBIE Było ciemno, a ja czułem się jak w niebie, lecz dlaczego nie wiem, nie wiem Z pochylona głową stałem Wierzcie, ja nie zwariowałem, Lecz jak dziecko powtarzałem ten głos, ten głos, ten głos Ja to mam szczęście, że w tym momencie żyć mi przyszło, w kraju nad Wisłą… ] To zwykła pijacka poezja, Poeta pochlał sobie i stwierdził, że w kraju , gdzie codziennie ginie w wypadkach drogowych od 15- 20 ofiar śmiertelnych, doszedł, cały i zdrowy, te głosy to głosy przebrzydłej baby czekającej z wałkiem. Reszta to dorabianie filozofii do prozy życia. Melodia przecudna!
2019-04-23 09:18:14

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu