czwartek, 20 września 2018.
Strona główna > Blogi > Janusz Ławrynowicz > Tatuaż, czyli ostrzeżenie

Tatuaż, czyli ostrzeżenie

Wywietleń: 433

Od połowy kwietnia mamy wyjątkowo upalną wiosnę i lato, a słoneczna aura sprzyja ekspozycji nagości. I oto niejeden z nas poczuł się nie tylko na plażach, ale także w parkach i na ulicach miasta osaczony przez… tatuaże. Na rękach, nogach, ramionach, szyjach, plecach, ba, nawet na twarzach współobywateli.

Przed laty pomyślałbym, że to skutek amnestii, gdyż sztuka tatuażu rozkwitała kiedyś niemal wyłącznie w kręgach więziennych. Dziś tak się zdobią ludzie młodzi z warstw nieinteligenckich, no i młodzież tzw. drugiej edycji (40+).

Sama zaś nazwa „tatoo” pochodzi z wysp Polinezji, gdzie ten rodzaj malowideł stanowił rytualne oznaczanie wodzów i bohaterów. Z Europejczyków przejęli go najszybciej żeglarze, zwłaszcza piraci, a za nimi wszelkie kręgi wyklętych, przestępczy półświatek. Ów podskórny rysunek nie stanowił zwykłej ozdoby, zawsze miał konkretny sens rodowy, obyczajowy lub polityczny. Rozpoznają się po nim zawodowi przestępcy.

Z „Trzech muszkieterów” pamiętamy lilijkę wytatuowaną na ramieniu pięknej i groźnej Milady – ostrzeżenie wyryte przez kata. W czasach II wojny światowej grozę budziły tatuaże SS‑manów, jako ekskluzywnego klanu morderców. Natomiast niewolnicy III Rzeszy więźniowie obozów zagłady byli w ten sposób okaleczani numerem porządkowym.

Gdy kilkanaście lat temu zwyczaj tatuowania ciała, czyli kaleczenie i pokrywanie podskórnymi malowidłami, zaczerpnięty z obyczajów najdzikszych plemion świata (m.in. łowców głów), wkraczał na rynek zachodniej mody, był jedynie malowanką na powierzchni skóry, a więc imitacją pradawnego krwawego rytuału.

Jak każdy wybryk mody stracił sens świeżości i zanikł, naklejanki i odbitki udające tatuaż po prostu się znudziły. Niestety, właśnie na naszych oczach nieoczekiwanie popularność zdobył tatuaż w wersji hard, czyli podskórne malowidło wstrzyknięte w organizm. I dotyczy to w równej mierze mężczyzn, jak i kobiet.

Moda jest twórcza – niesie nowe wzory w miejsce starych, zmusza co pewien czas do zmiany strojów, tańców, ozdób – i w ten sposób inspiruje rozwój. Nawet najgłupsza moda przemija. I taki niegdysiejszy przebój w kręgach obecnych nosicieli tatuażu, jak krawat na gumce, buty żelazkowe czy ortalion można zdjąć i wyrzucić!

Tatuażu zaszczepionego w naszym ciele nie pozbędziemy się tak łatwo… Jego usunięcie jest bolesne i niebezpieczne. Tusz w nacięciach na naszym ciele zawiera toksyczne składniki: rtęć, kobalt, benzopiren. Jak wykazały badania na szczurach, obecność tych substancji w organizmie grozi rakiem skóry.

Usuwanie tatuażu odbywa się zwykle metodą laserową – najmniej drastyczną. Ale i ona nie zapobiega rozpuszczeniu się części trucizn w tkankach organizmu. Tatuaż pacjenta może utrudnić też leczenie – np. ograniczyć możliwość przebadania rezonansem magnetycznym.

Na razie wytatuowani wydają się dumni z siebie, są głusi na takie ostrzeżenia. Cóż, ignorancja to cecha młodości, również tej drugiej. Mam nadzieję, że kiedyś wydorośleją i zapragną wyzbyć się piętna bezmyślności. Trudno nie dostrzec, że z tatuażem trudno o awans zawodowy i społeczny.

Choć zdarzają się wyjątki, nawet w europejskiej polityce… ©℗

Janusz ŁAWRYNOWICZ

Komentarze

Przecinek
Czy świat osiągnął apogeum i teraz stacza się w dół - w znaczeniu kulturowym? Zaczynają być modne elementy kultury charakterystyczne kiedyś dla ludów prywmitywnych: tatuowanie ciała, zakładanie kolczyków (piercing) we wszystkich możliwych miejscach ciała (nawet takich, które samym Papuasom nie przyszłyby do głowy). W muzyce: niezwykła popularność muzyki z samych dołów społecznych czyli rap i hip-hop. To jest dobre dla tych, co nie umieją śpiewać. W modzie: wytarte i podarte dżinsy. Kiedyś chłop na wsi nie założyłby takich podarciuchów idąc do obory. W kulinariach: popularność pizzy, kiedyś posiłku dla biedoty. W warstwie językowej: słownictwo charakterystyczne dawniej dla więźniów i narkomanów: siara, glany, odlot, haj itp. Ciekawe, że wiele takich słów używanych jest dubbingach kreskówek dla dzieci i nikogo to już nie razi(?).
2018-08-09 11:27:26
Jakób
W filmie Andrzeja Wajdy "Krajobraz po bitwie" jest scena, kiedy Chorąży, grany przez nieodżałowanego Mieczysława Stoora, rozebrał się do pasa, żeby umyć się pod pompą, ukazując tors pokryty licznymi tatuażami. Ktoś stojący obok niego powiedział: "Niemcy z takiej wytatuowanej skóry robili abażury".
2018-08-09 10:46:39
JSKGJ
Czyżby Kaczyński ma gdzieś mały tatuażyk?
2018-08-09 09:21:39

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu