poniedziałek, 11 grudnia 2017.
Strona główna > Kultura > Michał Bajor i pół tysiąca piosenek

Michał Bajor i pół tysiąca piosenek

Michał Bajor i pół tysiąca piosenek
Data publikacji: 2017-05-13 22:38
Ostatnia aktualizacja: 2017-05-16 12:59
Wywietleń: 1810 255212
Rozmowa z Michałem Bajorem 

– Nagrał pan album – „Od Kofty… do Korcza”. Są na nim piosenki znane nam wszystkim, ale nagrane na nowo. Artyści rzadko w ten sposób robią, raczej wydają kolejne i powielane zestawy największych hitów.

– Artyści, a raczej ich wytwórnie, często po jakimś czasie przegrywają utwory z płyty na płyty, dokładają jedną nową piosenkę i to się nazywa the best of. Tymczasem ja nagrałem trzydzieści piosenek na nowo. Wiem, że rzadko ktokolwiek się na to porywa. To piosenki, które kiedyś nagrałem i śpiewałem, ale teraz postanowiłem je przefiltrować przez swoją dzisiejszą dojrzałość interpretacyjną, świadomość bycia na scenie, świadomość siebie jako człowieka i artysty. Pierwszy raz po latach swoje stare utwory nagrałem na nowo – od początku do końca i to w nowych aranżacjach. Publiczność nakłoniła mnie do tego. Przyjąłem to wyzwanie. Musiałem je tylko przefiltrować przez dojrzałego faceta.

– Trudno było wybrać utwory, które miały znaleźć się na płycie?

– Prawie się nie dało. Ja do tej pory wyśpiewałem przeszło pół tysiąca piosenek. Zdecydowałem zatem, że te „główne”, jeśli tak mogę je nazwać, czyli: „Nie chcę więcej”, „Chciałbym” czy „Ogrzej mnie” i parę innych, muszą się tu znaleźć. A pozostałe to raczej loteria. Choć może to złe sformułowanie, bo nie nagrywałem w swoim życiu piosenek, których nie chciałbym śpiewać. No może parę razy się to zdarzyło, bo robiłem ukłon w kierunku jakiegoś twórcy.

– Zdarzyło się, że pozazdrościł pan kiedyś kompozycji jakiemuś artyście i poprosił o napisanie piosenek dla siebie?

– Tak, poszedłem do Seweryna Krajewskiego i powiedziałem: „To niemożliwe, że żyjemy tak długo, a ty nie napisałeś niczego dla mnie”. 

– Czy dostaje pan prezenty po koncertach, od fanów?

– Kiedyś to były misie, teraz są to słodycze. Czasem jest to miniatura złotego mikrofonu albo moja twarz zrobiona z wycinanek. Jest pani, która przysyła mi przez całe lata poduszki – jaśki wyszywane tekstami moich piosenek. Mam tego kilkadziesiąt. Sporo poszło na aukcje charytatywne. ©℗

Cała rozmowa o śpiewaniu, aktorstwie i popularności w "Kurierze Szczecińskim", e-wydaniu i wydaniu cyfrowym z 12 maja 2017 r.

Rozmawiała Monika Gapińska

 

Komentarze

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
Przez granice
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
Uber die grenzen
LESEN SIE MEHR

Filmy

Jarmark Bożonarodzeniowy 2017
Mikołajowa atrakcja od Coca Coli
Międzynarodowa flota przy Wałach
Poprzedni Następny

Nekrologi

Teresa Syrek

kondolencje