wtorek, 17 października 2017.
Strona główna > Kultura > Michał Bajor i pół tysiąca piosenek

Michał Bajor i pół tysiąca piosenek

Michał Bajor i pół tysiąca piosenek
Data publikacji: 2017-05-13 22:38
Ostatnia aktualizacja: 2017-05-16 12:59
Wywietleń: 1745 255212
Rozmowa z Michałem Bajorem 

– Nagrał pan album – „Od Kofty… do Korcza”. Są na nim piosenki znane nam wszystkim, ale nagrane na nowo. Artyści rzadko w ten sposób robią, raczej wydają kolejne i powielane zestawy największych hitów.

– Artyści, a raczej ich wytwórnie, często po jakimś czasie przegrywają utwory z płyty na płyty, dokładają jedną nową piosenkę i to się nazywa the best of. Tymczasem ja nagrałem trzydzieści piosenek na nowo. Wiem, że rzadko ktokolwiek się na to porywa. To piosenki, które kiedyś nagrałem i śpiewałem, ale teraz postanowiłem je przefiltrować przez swoją dzisiejszą dojrzałość interpretacyjną, świadomość bycia na scenie, świadomość siebie jako człowieka i artysty. Pierwszy raz po latach swoje stare utwory nagrałem na nowo – od początku do końca i to w nowych aranżacjach. Publiczność nakłoniła mnie do tego. Przyjąłem to wyzwanie. Musiałem je tylko przefiltrować przez dojrzałego faceta.

– Trudno było wybrać utwory, które miały znaleźć się na płycie?

– Prawie się nie dało. Ja do tej pory wyśpiewałem przeszło pół tysiąca piosenek. Zdecydowałem zatem, że te „główne”, jeśli tak mogę je nazwać, czyli: „Nie chcę więcej”, „Chciałbym” czy „Ogrzej mnie” i parę innych, muszą się tu znaleźć. A pozostałe to raczej loteria. Choć może to złe sformułowanie, bo nie nagrywałem w swoim życiu piosenek, których nie chciałbym śpiewać. No może parę razy się to zdarzyło, bo robiłem ukłon w kierunku jakiegoś twórcy.

– Zdarzyło się, że pozazdrościł pan kiedyś kompozycji jakiemuś artyście i poprosił o napisanie piosenek dla siebie?

– Tak, poszedłem do Seweryna Krajewskiego i powiedziałem: „To niemożliwe, że żyjemy tak długo, a ty nie napisałeś niczego dla mnie”. 

– Czy dostaje pan prezenty po koncertach, od fanów?

– Kiedyś to były misie, teraz są to słodycze. Czasem jest to miniatura złotego mikrofonu albo moja twarz zrobiona z wycinanek. Jest pani, która przysyła mi przez całe lata poduszki – jaśki wyszywane tekstami moich piosenek. Mam tego kilkadziesiąt. Sporo poszło na aukcje charytatywne. ©℗

Cała rozmowa o śpiewaniu, aktorstwie i popularności w "Kurierze Szczecińskim", e-wydaniu i wydaniu cyfrowym z 12 maja 2017 r.

Rozmawiała Monika Gapińska

 

Komentarze

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu

Filmy

Lekarze wspierali lekarzy
Krokusowa inauguracja w Różance
Kobiety protestowały na pl. Solidarności
Poprzedni Następny

Nekrologi

kondolencje

Monice Sawickiej