środa, 19 grudnia 2018.
Strona główna > Blogi > Ewa Kołodziejek > Co jest stosowne?

Co jest stosowne?

Wywietleń: 430

Do uniwersyteckiej poradni językowej przyszedł e-mail, którego nadawca prosi o radę w takiej oto sprawie: „Czy można użyć wyrazu stosowny w zdaniu: Pan Nowak uzyskał stosowną zgodę prezesa naszego klubu na kontynuację działalności charytatywnej?”.

Nasz korespondent ma wątpliwości, czy słowo stosowny jest stosowne w tym konkretnym kontekście. Odpowiedź wydaje się prosta: stosowny to ‘taki, który najlepiej się nadaje, pasuje do czegoś, odpowiada czemuś, odpowiedni, właściwy’, np. słowa stosowne w danej sytuacji, stosowny strój w odpowiednich okolicznościach. „Coś, co jest stosowne w jakiejś sytuacji, jest takie, jakie wymaga ta sytuacja” - czytamy w Innym słowniku języka polskiego pod red. M. Bańki: Pilnie baczono, by każdemu z gości przypadło miejsce stosowne do jego pozycji społecznej... Prokuratura przychyliła się do wniosku i wydała stosowne postanowienie... Zatem stosowna zgoda prezesa klubu, o którą pytano nas w e-mailu, oznacza zgodę odpowiednią w konkretnych okolicznościach.

Chciałabym jednak, żeby pytanie o to, co znaczy słowo stosowny, skłoniło nas do głębszej refleksji nad pojęciem stosowności. Chodzi mi – rzecz jasna – o stosowność językowego zachowania. Zasada stosowności jest fundamentalną zasadą retoryki, czyli sztuki mówienia. Nazywa się ją także taktem retorycznym, a takt to umiejętność zachowania się w każdej sytuacji tak, aby nikogo nie urazić i nie wywołać nieporozumień. Możemy więc powiedzieć, że stosowne zachowanie językowe to świadomy i celowy dobór słów. Pozwala nie tylko „powiedzieć wszystko, co pomyśli głowa” – by przytoczyć słowa Juliusza Słowackiego - lecz także uczynić to odpowiednio, z osobistym wyczuciem. Nie jest to łatwa sztuka, bo każdy ma inne wyobrażenie tego, co można i co wypada. Mamy też różny poziom wrażliwości, a nierzadko powodują nami nie tyle rozwaga, ile emocje. A wtedy trudno o takt i stosowność. „Jak w życiu, tak w wymowie, nic nie jest trudniejsze, jak rozpoznać to, co przystoi” – pisał Cyceron, starożytny mówca i filozof, a jego słowa do dzisiaj nie straciły na aktualności. Zasada stosowności zwana jest też zasadą decorum, co w łacinie oznacza ‘coś pięknego i stosownego’.

Nie muszę mówić, że współcześnie zasada decorum jest nieustannie przekraczana. Dotyczy to zwłaszcza różnorodnych publicznych wystąpień polityków, posłów, dziennikarzy i innych osób, których zachowanie językowe powinno być wzorem do naśladowania. Takie słowa dziennikarzy, jak zmasakrował, zaorał, zamiast skrytykował, skompromitował są zwyczajnie niestosowne. O niestosownych porównaniach i szokujących metaforach w szermierce słownej polityków nawet nie wspomnę, bo na co dzień jesteśmy nimi zatruwani. Mogę tylko apelować do świadomych użytkowników polszczyzny: mówmy do innych tak, jakbyśmy chcieli, żeby do nas mówiono. Albo: nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe.

Ewa Kołodziejek

Komentarze

BIM
Niestety , przestaje się traktować badania,analizy ,oceny uczonych , którzy weszli w politykę jak coś związanego z nauką.
2018-11-23 09:35:27

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu

Ewa Kołodziejek

Prof. dr hab. Ewa Kołodziejek jest wykładowcą na Uniwersytecie Szczecińskim,  członkiem prezydium Rady Języka Polskiego i autorką wielu książek o poprawnej polszczyźnie.  W „Kurierze Szczecińskim” od lat publikuje felietony z cyklu „Językowa corrida”

Ostatnie wpisy

Archiwum