sobota, 23 lutego 2019.
Strona główna > Blogi > Ewa Kołodziejek > Dwoje czy dwójka?

Dwoje czy dwójka?

Wywietleń: 311

I znów moi drodzy studenci dali mi okazję do refleksji o jakości polszczyzny publicznej. Poprawiałam mianowicie ich prace zaliczeniowe, w których mieli się wykazać znajomością normy wzorcowej. Było różnie, jak to na egzaminie, ale zdumiało mnie, że wiele osób uznało za niewłaściwe zestawienie: dwoje dzieci i poprawiło je na dwójka dzieci.

Na płaszczyźnie znaczeniowej niewiele się zmieniło, dzieci wciąż było tyle samo, jednak w gramatyce zaszły zmiany. Oto bowiem liczebnik zbiorowy dwoje został uznany przez młodych ludzi za mniej fortunny, mniej wyrazisty, wręcz gorszy niż rzeczownik dwójka. Gdybyż jeszcze rzeczownikami odliczebnikowymi zastępowano tylko liczebniki zbiorowe! Ale gdzież tam! Niejeden raz czytałam o dwójce zawodników, o dwójce mężczyzn, a nawet o dwójce kobiet! Tym sposobem autorzy wypowiedzi unikali trudnych dla nich połączeń składniowych i nie korzystali z bogactwa form liczebnikowych: dwaj, dwóch, dwa, dwie, dwoje.

A jest ich niemało! Jeśli zastosujemy kryterium znaczeniowe, to wyróżnimy aż siedem typów liczebników: główne, porządkowe, zbiorowe, ułamkowe, wielorakie, wielokrotne, mnożne. Z dwoma pierwszymi typami radzimy sobie doskonale. Bezbłędnie rozpoznajemy w tekście liczebniki główne (ile?): pięć, dwieście siedemdziesiąt, i liczebniki porządkowe (który z kolei?): pierwszy, dziesiąty. Z resztą bywa gorzej. Unikamy liczebników zbiorowych, bo nie zawsze wiadomo, z jakimi rzeczownikami mogą się łączyć: dziesięcioro sań, siedmioro kociąt? Oj, trudne – powie niejeden użytkownik polszczyzny – bezpieczniej te słowa połączyć z liczebnikami głównymi: dziesięć sań, siedem kociąt. I takie połączenia ze względu na ich powszechność są – niestety – na poziomie normy użytkowej akceptowane.

Pozostałe liczebniki sprawiają mniej kłopotu, bo chyba są rzadziej używane i łatwiej je umieścić w zdaniu. Mam na myśli liczebniki wielorakie (dwojaki, trojaki), wielokrotne (dwakroć, trzykrotnie), mnożne (podwójny, potrójny). Są jeszcze liczebniki nieokreślone (kilka, parę) i ułamkowe (pół, trzy czwarte). Tylko liczebnik półtora jest kłopotliwy, bo „lubi” zmieniać rodzaj gramatyczny, więc często słychać rażący błąd: „półtora godziny” albo – szczególnie irytujący – „półtorej roku” (niedawno o nim pisałam).

Jednak bogactwo form liczebnikowych chyba nas trochę zniechęca, bo niełatwo jest je opanować i stosować. Dotyczy to zwłaszcza młodego pokolenia, które traci kontakt z tekstami wydrukowanymi na papierze, a „siedzi” na okrągło w Internecie. Tymczasem komunikacja w sieci sprzyja upraszczaniu przekazu, bo trzeba pisać szybko i prosto, więc nie ma czasu na zastanowienie, czy to dwaj zawodnicy, czy dwóch zawodników, czy może dwoje zawodników, a dzieci jest dziesięć czy dziesięcioro. I już piszący słyszy w głowie syczący głos: Napisz dwójka zawodników, napisz dziesiątka dzieci.

Niby poprawnie, ale jednak żal…

Ewa Kołodziejek

Komentarze

Qiostorp
Czytałem. Czoło mi się zmarszczyło.
2019-02-08 20:31:41

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu

Ewa Kołodziejek

Prof. dr hab. Ewa Kołodziejek jest wykładowcą na Uniwersytecie Szczecińskim,  członkiem prezydium Rady Języka Polskiego i autorką wielu książek o poprawnej polszczyźnie.  W „Kurierze Szczecińskim” od lat publikuje felietony z cyklu „Językowa corrida”

Ostatnie wpisy

Archiwum