piątek, 21 września 2018.
Strona główna > Blogi > Ewa Kołodziejek > Na Wilanów czy do Wilanowa?

Na Wilanów czy do Wilanowa?

Wywietleń: 855

Wybór przyimka łączącego się z nazwami dzielnic bywa czasem kłopotliwy. Jak powiedzieć: jadę na Wilanów czy do Wilanowa? Taki problem ma pani Natalia, korespondentka poradni językowej: „Jakich przyimków używamy z nazwami dzielnic miast np. na Białołękę, na Włochy, na Ursus, na Wilanów czy do Białołęki, do Włoch, do Ursusa, do Wilanowa?”.

Ogólna zasada mówi, że z częściami większej całości łączy się przyimek na. Dotyczy to nie tylko nazw dzielnic miast, lecz także części większych obszarów. Szczecinianin powie: mieszkam na Pogodnie, na Niebuszewie, na Krzekowie, poznaniak mieszka na Piątkowie, na Śródce, na Ogrodach, Polak zaś mieszka na Śląsku, na Mazowszu, na Pomorzu.

Od tej zasady jest jednak sporo wyjątków, zwykle wynikających z uwarunkowań historycznych. Dwie nazwy dzielnic: Wielkopolska i Małopolska łączą się z przyimkami w i do: w Wielkopolsce, w Małopolsce, do Wielkopolski, do Małopolski. Niegdyś obie nazwy miały inną postać: Wielka Polska i Mała Polska, dlatego mają taką samą składnię jak nazwa Polska.

Względami historycznymi można także tłumaczyć wahania mieszkańców Szczecina, którzy często nie wiedzą, czy mieszkają w Dąbiu, czy na Dąbiu, czy jadą do Dąbia, czy na Dąbie. Podobne wątpliwości pojawiają się przy innych nazwach szczecińskich dzielnic: do Zdrojów, do Podjuch, do Żydowiec, do Załomia czy może na Zdroje, na Podjuchy, na Żydowce, na Załom? Owe dzielnice były niegdyś osobnymi miejscowościami, więc chociaż administracyjne realia się pozmieniały, to dawny stan rzeczy utrwalił się w zwyczaju językowym mieszkańców Szczecina. Nie potępiamy zatem regularnych konstrukcji na Dąbiu, na Zdrojach, ale przyznajemy, że są one bardzo rzadkie i rażą uszy wielu szczecinian.

Żeby odpowiedzieć na pytanie pani Natalii, musiałam się skontaktować z mieszkańcem Warszawy, bo rzecz dotyczy nazw warszawskich dzielnic. Otóż tam sytuacja wygląda podobnie jak w Szczecinie. W zwyczaju językowym rdzennych warszawiaków nazwy dzielnic Białołęka, Włochy, Ursus, Wilanów traktowane są jak nazwy miejscowości, bo nimi kiedyś były, dlatego warszawiacy łączą je z przyimkiem do: do Białołęki, do Wilanowa, do Włoch, do Ursusa, i z przyimkiem w: w Białołęce, w Wilanowie, we Włochach, w Ursusie. Jednak przyjezdni mieszkańcy Warszawy częściej używają regularnych połączeń składniowych, mówiąc: na Białołęce, na Wilanowie, na Ursusie. Tylko nazwa Włochy ze względu na jej wieloznaczność jest kłopotliwa. Profesor Mirosław Bańko, warszawianin, pisze o niej tak: „Nie wiem, jak jest z (pod)warszawskimi Włochami, sam raczej bym jeździł do Włoch (niż na Włochy) i spotykał się ze znajomymi we Włochach (niż na Włochach), ale rozumiem ludzi, którzy wolą mówić inaczej”. Można więc mówić i tak, i tak…

Ewa Kołodziejek

Komentarze

ady
prawdziwi warszawianie zalecają mówienie jadę do Włochów (dla odróżnienia od Włoch); czyżby prof. Bańko był W. w pierwszym pokoleniu?
2018-05-06 01:30:41

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu

Ewa Kołodziejek

Prof. dr hab. Ewa Kołodziejek jest wykładowcą na Uniwersytecie Szczecińskim,  członkiem prezydium Rady Języka Polskiego i autorką wielu książek o poprawnej polszczyźnie.  W „Kurierze Szczecińskim” od lat publikuje felietony z cyklu „Językowa corrida”

Ostatnie wpisy

Archiwum